Cześć, tu Michał Krasuski — od ponad dekady zajmuję się rzemiosłem artystycznym w wielu wydaniach. Uwielbiam tworzyć coś z niczego, łączyć, kombinować i eksperymentować. Często sam proces jest zaskakujący, a czasami to surowiec czy to glina, farby albo materiał kieruje moimi dłońmi. Efekt końcowy nie zawsze daje satysfakcje, ale to właśnie ten niedosyt sprawia, że człowiek rozwija się i dąży do nieosiągalnej perfekcji.  

"zawsze powtarzam, że rozkwitam na samym końcu, ponieważ nie chodzi o cel, a o samą drogę"

Rzemiosło jest dla mnie formą terapii i to właśnie w trakcie tworzenia prac pozwalam sobie na oczyszczenie umysłu, jakby to myśli wypływały wraz z ruchami dłoni, pozostawiając zastygłe w czasie emocje – te dobre i tej mniej przyjemne. 

Głód tworzenia, pożądanie rozwoju i nieustająca droga do ideału – tak bym określił swoją twórczość. Koktajl estetyki, unikatowości i czarnego humoru – bo życie jest zdecydowanie zbyt krótkie by traktować wszystko za poważnie. 

Czerpię inspirację ze wszystkiego co mnie otacza, choć nie jest to może zbytnio oryginalne, to każdy patrzy na świat inaczej. Bywa tak, że zobaczę coś w cieniu, kształt który jest drzewem, ale przez ułamek sekundy staje się czymś innym dla mnie. Czasem wystarczy jedno usłyszane na ulicy słowo albo wers piosenki, a w głowie tworzy się cała wizja – wizja czegoś nowego. Te nowe elementy zmieniają kształt, aż sklejają się w całość. Tak wygląda początek. 

ręcznie robiony wazon
dłoń trzymająca kubek

Od dziecka uwielbiałem swoje kredki, co ewoluowało w wieloletni warsztat akwareli, przez akryle, aż po farby olejne. Ceramika i lepienie z gliny wciąż uczy mnie, że każdą wizję można zrealizować, potrzeba na to tylko czasu. 

Wiele lat pracowałem w biżuterii i galanterii skórzanej, co sprawiło, że sam uczyłem się tworzenia biżuterii i szycia. Później praca z odzieżą zachęciła mnie do tworzenia dla siebie. Przez lata pracy jako projektant nauczyłem się patrzeć na produkt globalnie, ale dalej przekazując swoje wizję i moje spojrzenie na świat.

Potrzeba tworzenia jest nieoderwalną częścią mnie, to jak pulsowanie w głowie i drżenie dłoni, które aż nie mogą się doczekać na kolejny twór. To więcej niż pasja czy sposób na życie – to właściwie moje serce. 

A czemu Arlequin?
Dystans do świata i poczucie humoru, które czasem potrafi być mroczne, to coś czego się nauczyłem i zajęło mi to wiele lat. Rozśmieszyć kogoś to podarować sobie komfort, a kiedy śmiejesz się z samego siebie, żyjesz w zgodzie ze sobą. Więc możecie mnie nazwać arlekinem czy błaznem – that’s fine for me.
Ale to Pan Błazen.
Monsieur Arlequin.
kompozycja zdjęć autora produktów
Powrót do góry
Produkt został dodany do Twojego koszyka